book / cat / dis / eska / kyossi / atla / navras / turquoise / vann / coctail / aifowy / dziwne tabletki / faint / ke? / funk you / goth or not / tiutia putia / nerds

date: 2011-10-23 time: 22:06:08
mutual core.
Po 24 urodzinach uswiadomiłam sobie, że faktycznie nie mam już osiemnastu lat. Że tak wiele rzeczy jest już za mną i nigdy nie wróci. Niebezpiecznie tęsknię za starymi czasami. Za ludźmi. Czuję jakąś wewnętrzną pustkę, której nie jestem w stanie zapełnić. Wspominam, zaciskam powieki i chciałabym, żeby tamte dni wróciły. Bo niby było źle, ale nie było tych wszystkich dorosłych problemów, tych wszystkich pytań na które należałoby w końcu znaleźć odpowiedzi. Można było być absurdalnym i zachowywać się niedojrzale. Można było sunąć rankiem na deskorolce. Można było rzucać pomidorami w miejscach publicznych. Można było toczyc walki na parasole - również publicznie. Można było tworzyć nierealne światy i się w nich zamykać - między słowami i marzeniami, gdzie było tak wygodnie i przytulnie.
Można było robić tak wiele rzeczy, o których teraz tylko się śni lub marzy. Lub zazdrosnie patrzy na innych, który jeszcze tak mogą. Chociaż mam świadomość, że wraz z czasem pamieć słabsza a wspomnienia bledsze. Nie było kolorowo, po kilku latach na pewno wszystko ubarwiam, ale jednak...

skomentuj


date: 2010-08-20 time: 01:00:57
one track mind
Teraz jakby zastanawiam się co dalej. Może to czas na poważniejsze zmiany? Na większe decyzje? Sama nie wiem. Udaję, że się nie martwię. Bo nie lubię zamartwiania. Nic z niego nie wynika. Nie pomaga. Ale no przecież oczywiście, że się martwię. No, ale ktoś z nas dwojga musi być optymistą i jakoś tak wypadło na mnie.
Nie lubię samej siebie za tę leniwość. Za spanie do dwunastej, a może i nawet do trzynastej. Za kolejne odcinki głupawych seriali. Za bezproduktywne przeglądanie stron. I uwstecznianie się w rozwoju poprzez granie w Simsy i Hirołsy. Czasem chyba potrzebuję, żeby ktoś kopnął mnie w dupę. Chociaż nie, wtedy się fochuję ;)
Chcę wierzyć, że wszystko się wyprostuje. Że się ułoży. Że pojawią się wyjścia i rozwiązania. Muszę wierzyć.
skomentuj


date: 2010-03-05 time: 22:23:10
sixteen candles
Marzy mi się więcej wolnego czasu.
Tęsknię za kreatywnością, chce mi się robić zdjęcia, pisać, dłubać w photoshopie, udzielać się kulturalnie.
Nie mam czasu na nic. Jestem zbyt leniwa. Wiecznie spać, spać i spać. To chyba przesilenie wiosenne. Permanentny brak energii na cokolwiek.
Pomimo wszystkiego, mam wrażenie, że stoję w miejscu.
skomentuj


date: 2009-04-06 time: 17:17:03
good drag.
Chciałabym zawsze tak samo umieć doceniać to, co mam, jak teraz. Nie jest łatwo. Można nawet powiedzieć, że jest dosyć ciężko. Ale ni e to jest ważne. Ważne jest to, że mamy siebie. Że się kochamy. To pozwala przezwycieżyć te trudniejsze chwile, wiesz? Do tego na każdym kroku okazuje się, słysząc gdzieś historie innych ludzi, że wcale nie jest tak znowu strasznie źle. Inni naprawdę mają gorzej. Pierwszy raz w życiu czuję tak wielką wdzieczność za to, co mam. Bo mam naprawdę wiele.
Zaczynam się bać, że nie spowszedniejesz mi nigdy. To trochę przerażające, wiesz? Jesteśmy razem już kawałek czasu, mieszkamy ze sobą kilka miesięcy, a ja czuję, że każdego dnia moja miłość rośnie jeszcze badziej - osiągnęła już niewyobrażalne wymiary. Wychodzę do pracy i stojąc na przystanku pod blokiem już za Tobą tęsknie. I uwielbiam zasypiać z Tobą tak samo mocno jak kiedyś - jeśli nawet nie mocniej.
Czy to właśnie jest niekończące się szczęście?
skomentuj


date: 2009-03-20 time: 13:01:51
bubles

Lejdi przestała jeździć moim porannym autobusem. Starsza, schorowana, ale i tak Lejdi. Królewską minę miała zawsze. Ciekawe co się z nią stało. Pewnie i tak nigdy się nie dowiem. Może złamała nogę i niebawem znowu będzie jeździć autobusem numer 6 o 9.01. Albo może dzieci oddały ją do umieralni i nigdy więcej jej nie spotkam. Każdy dzień wygląda tak podobnie, że to, co widzimy przyjmujemy za pewnik, nie zastanawiając się nad tym. Widzimy te same twarze, a gdy znikną nie zawsze od razu orientujemy się czego brakuje - czasem czujemy tylko lekki niepokój. Na szczęście została jeszcze babcia Popeye. To dopiero przemiła staruszka. Zawsze przekonuje wszystkich, że nie chce żeby ustępować jej miejsce, mimo że wyraźnie ledwo stoi na nogach. Wysiada na tym samym przystanku co ja. Codziennie. Zżera mnie ciekawość dokąd jeździ.

Ostatnio chce mi się pisać. Co więcej, znowu mam pomysły. I wcale nie trzeba było pozbyć się tego niesamowitego uczucia zwanego szczęściem. Wydaje mi się, że po prostu trzeba szerzej otworzyć oczy i puścić wodze wyobraźni. Przestać czerpać pomysły z siebie, a zacząć inspirować się innymi ludźmi. Teraz dla odmiany brakuje mi czasu.

Poza tym stałam się kanapowcem domatorem. Najchętniej siedziałabym w domu. Oglądała seriale w ukochanych ramionach. Grała razem. Piła herbatę. W domowych ciuchach i w domowym cieple.


skomentuj










lay by me / photo by me